kasia w inkubatorzeMam na imię Kasia. Urodziłam się 18 października 2003 roku. Ważyłam zaledwie 920 gram i podczas porodu dostałam wylewu, który później był przyczyną wodogłowia. Pierwszą operację wstawienia zastawki przeszłam, gdy miałam zaledwie miesiąc i ważyłam 1020 gram. W szpitalu spędziłam prawie rok i przeżyłam gronkowca złocistego, ropne zapalenie opon mózgowo – rdzeniowych i kolejne operacje wymiany zastawek… Tylko rodzina nie przestawała wierzyć w to, że mi się uda, a mama przez ten cały czas mieszkała ze mną w szpitalu i nie opuszczała mnie na krok.


Przez to co przeszłam mam teraz Mózgowe Porażenie Dziecięce.

Walkę o życie już wygrałam… teraz z całą rodziną i przyjaciółmi walczę o samodzielność.

W 2008 roku w Klinice  w Otwocku miałam operowane ścięgna pod kolankami i dzięki temu mam ogromną szansę na to, by samodzielnie chodzić. Muszę tylko więcej ćwiczyć, żeby mi się udało! Nie jest to takie łatwe, bo jak miałam sześć lat zdiagnozowano u mnie przedwczesne dojrzewanie płciowe. Przez ponad dwa lata leczona byłam zastrzykami hormonalnymi co 28 dni w Szpitalu Klinicznym w Szczecinie. Przez to weszłam w intensywny okres wzrostu i kręgosłup zaczął mi się lekko wykrzywiać w odcinku lędźwiowym z rotacją kręgów a panewka biodrowa lekko wysuwać się ze stawu, co może doprowadzić do zwichnięcia biodra…

P1010295Jestem uczennicą Szkoły Podstawowej Nr 5 z Oddziałami integracyjnymi w Kołobrzegu. Moja sprawność fizyczna jest ograniczona (niepewnie chodzę prowadzona za rękę) co w połączeniu z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym i nieodwracalnym uszkodzeniem wzroku daje mi niewielkie szanse na samodzielne funkcjonowanie w szkole.

Od trzeciego roku życia uczestniczę w dwutygodniowych turnusach rehabilitacyjnych. Zaczęłam od „Zabajki II” w Złotowie, następny był „Neuron” w Małym Gacnie (Bory Tucholskie), teraz jeżdżę do „3 Koron” w Garbiczu(woj. Lubuskie). Na dzień dzisiejszy koszt takiego turnusu to ok. 5000 zł. ale jakość prowadzonych terapii  warta jest takiej ceny:)

Mama i Tata starają się zapewnić mi i bratu (Dawid ma już 17 lat) odpowiednie warunki do rozwoju i nauki, ale moja rehabilitacja pochłania ich cały czas i wszystkie oszczędności.  Rehabilitacja potrwa wiele lat. Jest możliwa dzięki pomocy dobrych ludzi, których spotykam na swojej drodze do samodzielności.

Moja historia pisze się każdego dnia, jest pełna cudów i łez, ale teraz już tylko łez szczęścia.